O mnie

Witaj na moim blogu. Jeżeli interesuje Cię świat widziany oczami jedynaczki i zastanawiasz się czy życie bez rodzeństwa rzeczywiście usiane jest różami, to trafiłeś idealnie. Masz przed sobą zapiski dorosłej kobiety, żony oraz mamy. I oczywiście – jedynaczki.

Kiedy byłam małą dziewczynką, rodzice pytali mnie, czy chcę mieć rodzeństwo. Odpowiedź zawsze była jedna: Jak będę chciała braciszka albo siostrzyczkę, to sama sobie zrobię. Nie wiem jak miałabym tego dokonać i jak sobie to wyobrażałam, ale przecież nie miałam ochoty, aby w domu pojawiło się jeszcze jedno dziecko, więc zbytnio się tym nie przejmowałam. Teraz, mając 27 lat wiem, że było to głupie gadanie głupiutkiej dziewczynki, która nie rozumiała co traci i gdybym mogła cofnąć czas, to bez zastanowienia powiedziałabym: Tak! Oddam wszystko co mam, ale chcę mieć rodzeństwo!

Niestety większość dzieci nie chce mieć rodzeństwa i niestety większość rodziców (z niewiadomych powodów) się ich słucha. Dobrze jest być zawsze w centrum uwagi, nie musieć walczyć o pozycję, dostawać to na co tylko się ma ochotę. Nie ukrywam, że ja również byłam rozpieszczana. Tato śmiał się, że kiedy skończę 18 lat, to na prezent zażyczę sobie samochód. Zgadniecie co dostałam?

Zawsze miałam to co chciałam, a nawet i więcej. Rodzice, jak i cała rodzina, nigdy na mnie nie oszczędzali. Rozpieszczali mnie do granic możliwości. Tato mówił, że woli mieć jedno dziecko, niż kilka, bo jednemu wszystko może dać. Czy rzeczywiście tak było? Miałam wszystko co materialne, mialam miłość rodzicielską, miałam ich czas. Zapomnieli jednak, że nie dali mi jednego. Czegoś dużo bardziej cennego od tych wszystkich zabawek, samochodu czy wycieczek. Nie dali mi osoby, z którą mogłabym bawić się do późnej nocy, do której mogłabym zwrócić się o radę lub z którą mogłabym zwyczajnie porozmawiać czy poobgadywać rodziców. Nie dali mi osoby, przez którą musiałabym walczyć o ich uwagę i która nauczyła by mnie, że nic nie przychodzi samo i że nie ma nic za darmo. Nie dali mi osoby, która pomogłaby mi zająć się nimi, gdy się zestarzeją. Nie dali mi rodzeństwa.

Nie mam do nich o to pretensji. Wiem, że chcieli i nadal chcą dla mnie jak najlepiej. Jednak nie mogę ukrywać, że brak rodzeństwa wywarł ogromny wpływ na moje dorosłe życie. Do dziś potrzebuję osoby, która będzie się mną opiekować. Która będzie przynosić mi leki, gdy się rozchoruję. Która będzie przy mnie w dobrych i złych chwilach. Która otrze łzy, gdy przyjdzie taka potrzeba. Która będzie cieszyć się moim szczęściem. Potrzebuję oparcia i silnego ramienia obok. Potrzebuję osoby, którą będę mogła obudzić w środku nocy tylko po to, by powiedzieć jej, że miałam koszmar. Potrzebuję osoby, na którą zawsze będę mogła liczyć, niezależnie od tego czy będzie dzień, czy środek nocy. Wiem, że są drzwi przez które trzeba przejść samemu, ale potrzebuję osoby, która pod te drzwi mnie podprowadzi i tam na mnie zaczeka. Taką osobą jest mój mąż. Zawsze przy mnie i zawsze wtedy, gdy go potrzebuję. Najwspanialszy człowiek na świecie.

Nie jest on jednak jedynym mężczyzną, którego kocham całym sercem i bez którego nie wyobrażam sobie życia. W moim sercu ogromne miejsce zajmuje również nasz kilkumiesięczny synek. Są to dwie osoby, dla których moje życie ma sens i za które byłabym w stanie oddać własne życie bez zastanowienia.